środa, 11 października 2017

Sowie opowieści #52 Cawthon Scott - Srebrne oczy. Five Nights at Freddy's

Strach przerażenie powoli wpełza na grzbiet. Oni są coraz bliże, a ty nie masz gdzie uciec - co robisz? Horror, to jeden z moich ulubionych gatunków. Czy to filmowych, książkowych czy jakiejkolwiek innej dziedziny. Mimo że zawał czai się tuż za rogiem, ja dziarsko wchodzę w odmęty szaleństwa...


Wszystko jest dobrze, a ty jak za sprawą czarodziej

Czytaj dalej »

środa, 2 sierpnia 2017

Sowie opowieści #49 Laure Eve - Urok Grace'ów


Urok Grace'ów to książka, która zaintrygowała mnie już przy zapowiedziach. Ciekawa okładka, rzucająca się w oczy - piękna dziewczyna, która wygląda trochę jak Matka Natura. Opis przyciągający uwagę. Trochę „Zmierzchu”, szczypta „Czarodziejek” oraz „Tajemnego kręgu” i odrobina czegoś nowego, co może sprawić, że książka wpasuje się między moje ulubione pozycje. 

I tak sobie przybyła pocztą powieść, a ja.... odłożyłam ją na bok. Życie życiem, a czytanie czytaniem. Nie zawsze człowiek ma czas na to co lubi. W końcu dorwałam się do treści i dostałam coś zupełnie innego, niż się spodziewałam. Czy urok rodziny Grace'ów zadziałał także na mnie?



Ruszył w jej kierunku, oglądając się na mnie przez ramię, jakbym miała pójść za nim. Więc poszłam. 

Fabuła


Rodzina Grace'ów jest owiana masą opowieści i jeszcze większą ilością niedopowiedzeń Wszyscy o nich mówią,
a każdy chce być ich przyjacielem. River nie jest inna. Od kiedy przeprowadziła się do miasteczka, marzy o słodkim Fenrinie. Pragnie dostać się do elitarnego klubu Grace'ów. Niewielu się to udało, ponieważ rodzeństwo, nie dopuszcza do siebie ludzi.

Jej marzenie się ziszcza, zgodnie z zasadą, że jak bardzo się czegoś pragnie, to na pewno się wydarzy. Staje się jedną
z nich. Summer zostaje jej najbliższą przyjaciółką, a Fenrin i Thalia bliskimi znajomymi. Plotki jednak coraz bardziej się rozprzestrzeniają, a bariera otaczająca Grace'ów – jeszcze się powiększa. Ludzie ciągle powtarzają, że rodzina para się magią, a szczególnie tą ciemną. Sekret River może szybko wyjść na jaw, a dziewczyna chce go schować jeszcze bardziej. Co wyjdzie z połączenia River i rodzeństwa? Czy bohaterka wpasuje się w nowe otoczenie? Może jest do nich bardziej podobna, niż jej się wydaje?

Moim zdaniem


Magia, czary, zabobony. Tak, głównie to przyciągnęło mnie do książki Laure Eve. Uwielbiam powieści, w których nie do końca jest wiadomo co jest prawdą. W tym przypadku, magia jest ulotną mgiełką spowijającą cała powieść. Niby mówi się o niej, wszyscy wiedzą co się dzieje, ale jednak nie wprost. Czy rodzeństwo na pewno ma takie zdolności, jak wszyscy sadzą? Myślę, że ludzie chcieliby w to wierzyć, żeby mieć w swoim życiu choć namiastkę czegoś nadnaturalnego.


Głównym przesłaniem książki, jest stwierdzenie: Jak mocno czegoś pragniesz, to na pewno to otrzymasz. Piękna maksyma, która niestety z życiem doczesnym nie ma wiele wspólnego. Przynajmniej w przypadku większości spraw. Nie chcę się czepiać, ponieważ wiem, że książki mają dawać nadzieję i radość, a nie ból zadka o poranku. Chciałabym wierzyć w to co Grace'owie, jednak realistyczna część mojej duszy, daje mi mentalnego plaskacza. Coś jest w tym całym gadaniu, ale może w przypadku mało znaczących rzeczy.

Główna bohaterka River, to postać wycofana, zamknięta w sobie
i podążająca własnymi ścieżkami. Dla otoczenia wydaje się niedostępna, ale to tylko pozory. W środku aż kipi od pragnień bycia kimś innym, zauważoną, zrozumianą. Nawet wymyśla sobie inne imię, które wypiera to prawdziwe. Pragnie żeby znalazł się ktoś, kto zechce ją z całym bagażem doświadczeń. Jak reszta, chce należeć do kliki Grace'ów. Niewyjaśniona siła przyciąga dziewczynę w ich stronę. I staje się. Pewnego dnia coś się załącza i jest „w środku”. Dlaczego rodzeństwo wybrało właśnie ją? Czy jest tak jak chciała? A może pragnienia powinny pozostać w sferze marzeń?


W moim sercu coś drgnęło, ożyło. To było z jego strony potwierdzenie, którego przez cały czas wypatrywałam, Poczułam, że w oczach zbierają mi się łzy i spanikowałam. 



River najbardziej pociąga magia oraz czary. To właśnie z tego powodu czuje silną więź z Grace'ami. Od zawsze interesowały ja tajemne sztuki. Pragnęła zgłębić jak najwięcej. Poczuć jak najmocniej metafizycznej siły. Stworzyła nawet swoją Księgę Cienie, gdzie sukcesywnie zapisuje wszystko co odkryła. Szereg plotek na temat rodzeństwa wzmaga jej ciekawość i pragnienia.

Muszę szczerze przyznać, że przez większość książki miałam główną bohaterkę za marionetkę w rękach znudzonych nowobogackich. Co chwilę zastanawiałam się: dlaczego ty to sobie robisz dziewczyno? Czy sława jest dla Ciebie taka ważna?
Z czasem odkryłam motywy jej działania i co tak naprawdę się dzieje. Nagle wszystko nabrało sensu. Brawa dla autorki, która mnie bardzo zaskoczyła. River jest złożona postacią, której warstwy odkrywa się wraz z treścią książki. Co prowadzi na do kolejnego punktu, czyli opisu...

Dostałam coś zupełnie innego, niż się spodziewałam. Czy czuję się rozczarowana? Nie! W Uroku Grace'ów nie ma miejsca na mydlące oczy miłostki. Nie one grają tu najważniejszą rolę. Są raczej tłem dla magicznej historii. Można powiedzieć, że napędzają wyobraźnie czytelnika. Nie spotkacie tu mdlejącej Belli, czy świecącego Edward'a. Głównym przesłaniem powieści jest akceptacja, siebie przez siebie i innych. Chęć wpasowania się. Poczucie przynależności. River chce żeby ktoś dostrzegł prawdziwą ją i za to polubił. Myślę, że w każdym z nas jest trochę River. 

Przez dużą część książki zastanawiałam się czy lubię styl pisania Laure Eve. Na początku wydawał mi się dość infantylny. Czułam, że autorka robi na siłę idiotkę z głównej bohaterki. Nie mogłam zrozumieć jej toku myślenia, ale z czasem... Oj, wtedy zaczęła się istna magia. Wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce, a ja siedziałam z rozdziawioną buzią. Zastanawiałam się, jak mogłam przeoczyć niektóre rzeczy. Powieść pisana jest prostym językiem z nutką magii. Czyta się szybko, a akcja sunie do przodu bez zbędnych zgrzytów. Ktoś pewnie powie, że powinno być więcej polotu oraz znaczenia. Przypominam jednak, że jest to książka dla młodzieży. Ma przesłanie, ale nie będzie charakteryzować się górnolotnym słownictwem. Ciągła niepewność, co się za chwilę stanie, jest siłą napędową do czytania książki.

Jak w każdej książce, tak i w tej było coś, co czasem zgrzytało. Mówię tutaj, o wciskanych na siłę slangach młodzieżowych. Czasem zupełnie nie pasowały i wybijały mnie z rytmu czytania, jednak jest to naprawdę mały minus, który bardzo się nie rzuca w oczy, ale musiałam o nim wspomnieć.

Jestem na duże tak. Mimo, że fabuła nie zgadza się z opisem. Uważam, że jest to na plus. Autorka miło zaskakuje
i cudownie splata tematykę magii, z młodzieżowymi problemami. Tajemnica jest idealnym spoiwem całości. Można powiedzieć, że kryje się na każdej stronie, a wszyscy bohaterowie mają swoje sekrety. Polecam nastolatkom, które potrzebują trochę czarów w życiu codziennym, ale także młodym duchem, jak ja, dla których młodzieżówki na zawsze zostaną stałym elementem życia. Nie bójcie się wpuścić Grace'ów do swojego życia!






Moja ocena: 5/6


Czy czekacie na magię Grace'ów? A może nie interesuje Was nadnaturalne życie? Czy moje sowixy wierzą w wyższą siłę?

Za książkę dziękuję Monice oraz Feeria Young.  

Czytaj dalej »

poniedziałek, 17 lipca 2017

Sowie opowieści #47 Kasie West - Blisko Ciebie



Kasie West is in the house! Kolejna recenzja książki tej znakomitej autorki. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Na rynku polskim jest to piąta powieść, a w dorobku twórczyni siódma. Czym się różni nowa pozycja od innych? Zdecydowanie fabułą, ale o tym może za chwilę. Zapraszam Was na kolejna przygodę z bohaterami Kasie West.

Tym razem się roześmiał. Ciepłym, głębokim śmiechem, takim, że zaczęłam się śmiać dwa razy głośniej. Słyszałam go po raz pierwszy i zamarzyło mi się, że nie ostatni. Całkiem się położyłam.




Fabuła

Autumn to nietuzinkowa postać z niecodziennym imieniem. Kocha fotografować oraz pomagać innym. Ma wielu przyjaciół, a popularność ją przerasta. Na nic się jednak to zdaje pewnego wieczoru, kiedy to główna bohaterka zostaje zamknięta w bibliotece. Do tego na cały weekend. Dziewczyna liczy, że jej przyjaciele po nią wrócą. Kiedy już traci nadzieję na cokolwiek, odkrywa że nie jest sama w budynku. Dax to buntownik oraz outsider. Kłopoty są ciągle przy nim, a bójki z jego udziałem są już legendami. Przed nastolatkami szykuje się ciekawy weekend wypełniony krępującymi rozmowami oraz przekąskami z automatu. Chłopak nie jest skory na bliższy kontakt, ale coś się zmienia. Dziewczyna powoli rozbija jego twardy pancerz. Czy ich kiełkujące uczucie przetrwa, kiedy wrócą do rzeczywistości? Czy Dax da szansę Autumn? Jak potoczą się dalsze losy tej dwójki?


Moim zdaniem

Pomysł nie jest nowatorski, wykonanie tak samo, ale muszę przyznać, że czar Kasie West nadal trwa. Nie wiem do końca co jest takiego w tej kobiecie, ale każda jej powieść jest małym promykiem radości w moim pochmurnym życiu. Naprawdę. Jak tylko widzę, że jej książka wychodzi, to wysyłam najjaśniejszy uśmiech :)

Tym razem możecie spotkać Autumn i Dax'a, którzy przez zbieg okoliczności zostają zamknięci w bibliotece. Ich spotkanie rozpoczyna spiralę zdarzeń, której nie da się już zatrzymać. Ich przyjaźń, a potem coś więcej, pokazuje, że pozory mogą mylić,
a uczuć nie da się powstrzymać. Uważam, że „Blisko Ciebie” jest idealnym przykładem dzieła, które skrywa na swoich kartkach prawdę. Niestety często zapominamy o niej. Plotki potrafią niszczyć, a błędna ocena rani najmocniej. Raz przypiętej „łatki” nie da się odczepić. Szkoda, że ludzie lubią z góry oceniać. Szczególnie jak ktoś żyje swoim życiem i innemu nie wadzi.

Jak zawsze, pochłonęłam książkę Kasie West w jeden dzień. Nie potrafię odłożyć jej dzieł na półkę. Kiedy już zacznę, to na całego zatapiam się w czytanej historii. I najlepsze jest to,żee jej książki się nie nudzą. Autorka zawsze wplata coś innego. W zupełnie inny sposób prowadzi fabułę. Można powiedzieć, że motyw
z zamknięciem już kiedyś był, ale nie uzupełniony o pewien problem, który ma główna bohaterka. Kiedy zbierze się w całość wszystkie fakty, to historia jest niepowtarzalna. Wiadomo jest, że dwoje młodych ludzi ma się ku sobie, ale zawsze ciekawa jestem w jaki sposób odkryją, że nie mogą bez siebie żyć.
  

Spojrzałam mu w oczy. Wpatrywały się we mnie intensywnie, ze skupieniem i taką powagą, jakiej jeszcze w nich nie widziałam. 






Muszę jednak przyznać, że są sceny, które są tak przerażająco słodkie... Nierealne wręcz. W taki momentach łapałam się za głowę, ponieważ czułam się jakby moja słodka szesnastka spotkała się z My little pony. Nie ukrywam, że były też zachowania, które podnosiły mój poziom frustracji. Rzuciłam parę razy „panienką”, kiedy główna bohatera użerała się z przyjacielem swojego prawie chłopaka. Patrząc na ogół wydarzeń, to były też takie dające do myślenia. Zbiegów zdarzeń jest całkiem sporo, ale nie rzucają się jakoś specjalnie w oczy. Jest jeden minus, który przebija się na tle innych. Zakończenie... Jak dla mnie, zostało spłycone i niedopracowane. Zabrakło „tego czegoś” co wyróżnia powieści młodzieżowe. Jakby autorka chciała jak najszybciej skończyć powieść. Szkoda, mam mały niedosyt, który nie występował przy innych powieściach Kasie West.

Patrząc na całokształt powieści, to wiem, że mimo minusów – kocham „Blisko Ciebie”. Nie jest to najlepsza powieść w dorobku autorki, ale zdecydowanie sprawia dużo przyjemności i warto jest ją przeczytać. Nigdzie indziej nie spotkacie się z takim czarem nastoletniej miłości, urokiem, magią oraz magnetyzmem. Przysięgam, że te książki przykuwają do łóżka. Historia Autumn
i Dax'a wywołuje nostalgię i tęsknotę. Za dawnym życiem, młodością i pierwszymi motylkami w brzuchu. Jest to drugi tytuł Kasie West nieposiadający w tytule „Chłopak”. Czyżby autorka odchodziła od swojego szlagierowego motywu?

Twórczyni, kolejny raz, pokazała na co ja stać. Lekkość pisania i czar chwili to jej domena. Nie wyobrażam sobie innej Kasie. Oczywiście nie mogło zabraknąć czegoś więcej. Autorka nie stworzyła powieści opowiadającej o małostkowej miłości.
W fabułę wplotła motyw odkrywania siebie, walczenia o swoje przekonania, przełamywaniu leków oraz sile prawdziwej przyjaźni. Jak zawsze można znaleźć coś więcej. Kasia West pisze mądre i wartościowe książki dla młodzieży, które mają przesłanie takżę dla dorosłych. Polecam z całego serducha. „Blisko Ciebie” to idealna powieść na lato.  







Moja ocena: 5,5/6


Sowixy znają może jakieś dzieła Kasie West? A może nie i jeszcze się ociągacie? Nie można tak!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Feeria Young i Monice :*

Czytaj dalej »

niedziela, 2 lipca 2017

Sowie opowieści #46 Scott Sigler - Alight. Rozpaleni




Nastoletnia „Generacja” znowu chwyta w swoje szpony i nie chce puścić. Po genialnym „Alive” przyszedł czas na drugą cześć, czyli „Alight”. Seria charakteryzuje się jednym, wielkim mętlikiem. Czytelnik przez większą część książki nie wie co się dzieje i próbuje się odnaleźć w szybko mknącej treści. Cały czas czuje napięcie, a włoski stają dęba. Łapanie oddechu to przywilej, na który nie zawsze można było sobie pozwolić. Tak było w pierwszej części serii. Czy druga odsłona będzie równie dobra jak poprzedniczka? Czy autor ponownie zaskoczy czytelników?




Wyruszamy pod niebem, które jaśnieje żółtopomarańczowym światłem poranka. W grupie ze mną są Bishop, Visca, Coyotl, Bordżigin i mała ząb-dziewczynka nazwiskiem C. Kalle.


Fabuła


Em kolejny raz staje na wysokości zadania i dowodzi grupie dzieci, które chcą żyć po swojemu. Makabryczne wspomnienia cały czas ich prześladują. Na szczęście trumny oraz wielka niewiadoma są już za nimi. Odkrycia,
z poprzedniej części, pozwoliły im poznać swój los, pochodzenie i dlaczego żyją. Jednak prawda nie spodobała się dzieciakom. Żadne Starszy nie będzie czatował na ich młode ciała. Nie ma mowy!

Grupa ucieka statkiem na planetę Omeyocan. Pragną lepszego i wolnego życia. Jednak nie jest tak jak sobie zaplanowali. Będą musieli kolejny raz zawalczyć o szczęście, a nowych wyzwań będzie bardzo dużo. Wróg już na nich czeka, a szczątki dawnej populacji nie są zachęcające. W szeregach robi się podział, kiedy potrzebna jest jedności. Czy Em uda się zapanować nad chaosem i poprowadzić wszystkich do zwycięstwa? Czy nowy wróg będzie gorszy niż poprzedni? Jakie nowe wyzwania czekają na grupę walecznych dzieciaków?


Moim zdaniem


Mimo że tempo spadło dramatycznie nisko, to autor się nie powstrzymał i parę razy zaskoczył podczas czytania. Nie tyle ile oczekiwałam, ale przynajmniej coś. Dorzucił parę tajemnic. Podczas czytania cały czas wspiera się bohaterów książki. Pewnie dlatego, że wchodzi się w ich skórę. Wszystko jest bardzo realistycznie opisane, a postacie nic się nie zmienili. Niektórzy mają bardziej „wyrobiony” charakter, ale cały czas to ta sama grupa, która uciekała z nieprzyjaznej im planety. Mają swoje małe oraz duże dramaty, ale ostatecznie chcą tego samego – lepszego życia w nowych warunkach. Muszą zdobyć jedzenie i rozprawić się z nieprzychylnymi stworami.

Największym plusem książki jest czytanie jak bohaterowie uczą się od nowa nawet prostych czynności. Co jest dobre, a co złe. Jak posługiwać się tym czy innym narzędziem. Jak poradzić sobie
w nowych warunkach, kiedy wróg czyha na każdym kroku. Autor bardzo dokładnie pokazał wejście bohaterów w codzienne życie. Jak dzieci we mgle poznają podstawy Świata od nowa.  

Scott Sigler prowadzi narrację oczami Em. Pokazał jak nastolatka zaczyna pojmować reguły gry zwanej życie. Jak walczy o to co chce. Jej oczami odkrywamy nową rasę, która znajduje się na planecie Omeyocan. Dzięki jej uporowi oraz sile, można poczuć się jakby walczyło się ramię w ramię o przetrwanie. Główna bohaterka jest bardzo barwną i ciekawą postacią, która nie pozwala się nudzić podczas czytania.






Nie ma sensu udawać, że nie mam kłopotów. Najszybciej, jak umiem, opowiadam wszystkim o Bharce i innych Skoczkach, o tym że istnieje realna szansa na porozumienie i znalezienie lekarstwa na czerwoną pleśń, ale że najpierw musimy poradzić sobie z najniebezpieczniejszym problemem. 


„Alight” to bardzo dobra kontynuacja pierwszej części, jednak zbrakło trochę werwy, do której przyzwyczaiłam się
w „Alive”. Podczas czytania wyraźnie to czuć. Otwarte zakończenie sprawiło, że chcę kolejną część u siebie. Następna książka wydawnictwa Feeria Young, która wzmaga „czytelniczy apetyt”. Tym razem historia oparta na gatunku s-f, który jest bliski memu sercu. Science fiction ma w sobie coś wyjątkowego, a młodzieżowa odsłona to świeży powiew powietrza na rynku wydawniczym. Bardzo dobry przedstawiciel gatunku. Polecam przygodę z udziałem Scott'a Sigler'a i trylogii Generacje. Na pewno się nie zawiedziecie :)






 Moja ocena: 5/6

Czy sowixy czytały pierwszy tom Generacji? A może dopiero jest przed wami? Jeśli tak, to szybko szybko, bo niedługo wyjdzie trzeci i będzie tyyyle zaległości. Nie ma co zwlekać. Super historia jest warta przeczytania.

Za mozliwość przeczytania „Alight” dziękuję wydawnictwu Feeria Young i niestrudzonej Monice.  

Czytaj dalej »